11 marca moje maluszki zostały zaszczepione na myksomatoze …Przez godzine drogi do weta na gazecie w transporterku nie było suchej plamki ..tak ją kapiś zmoczył. Nesia z białkami na wierzchu trzęsła sie tuląc do swojego faceta. Nesiaczek bardzo sie stresuje podróżami ..wydaje mi sie, że z pysia wycieka jej ślina..nosek jest bardzo wilgotny.
Po szczepieniu maluszki zostały zważone i mają równo po 1.90 …mam nadzieje, że już nie pamiętają sposobu ważenia :/ bo by mnie znienawidziły do końca życia :/.
Póżniej wpadliśmy do Lucy …maluszki musiały biedne siedzieć wiezienie.jpg w transporterku …bo by obsikały i obbobkowały gospodarza wykładzinke.
Nesie zmieniła ta wizyta, jakby dotarło do niej, że są inne króliczki. Siedziała cały wieczór cichutko a teraz już mniej sie boczy i warczy. Może uda mi sie jeszcze gdzieś je zabrać na wycieczke ..i Nesieczek mi spokornieje do reszty. :)