kasia-k-n blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2003

kapi i neseczka mają nowe miejsca zabaw, nesie zainteresowała pułeczka w mojej komódce ..sama nie wiem jak ona tam weszła ale bogu dzięki nie znaczyła :D ..siedzenie tam wyrażnie ją uspokoiło …myśle, ze brak kapinego zapachu miał na to jakiś wpływ ..
kapi za to upodobał sobie parapet ..siedzi teraz i gapi sie przez okno :)))) słodziutki widoczek …
szkoda ze już ciemno …

byłam dziś z Dzidą na piwku w Starlighcie … tuz przed wyjściem poprosiłyśmy o rachunek, położyłyśmy kaske i poszłyśmy do wc ..kelner nie podchodził do stolika, a dzida w obawie, ze ktos rąbnie pieniążki chciala je zaniesc do kasy ..po drodze rozsypały jej sie wszystkie
i zbierała na kolanach pod stolikami :))))) i jak je
doniosła to brakowało 1 pln nie mowiac o zaginionym napiwku …wychodze z toalety a dominika biegnie i wola ze brakuje złotówki :)))))) z moich ostatnich drobnych uzbierałyśmy brakującą kwote …myślałam, że sie posikam ze śmiechu ..ale powinnam sie chyba przyzwyczaić ..takie przygody to u nas normalka :D

Wczoraj neseczka miała strylizacje ….
byliśmy umówieni o 8.30 na jelonkach ..pobódka 5.15 ..wyszliśmy o 7 ..sławek nas podwiózł na pętle na sadybie ..potem tylko 65 minut autobusem …miałam za to najlepszą miescówe i mogłam pod nogami postawić plastikowy koszyk w którym kapi miał wracać …
a kapi jechał z nami ponieważ w poniedziałek miał problemy z oddychaniem i piszczał jak tylko chciałam go dotknąć, poza tym małemu pogorszyły sie pazurki, jeden odpadł a reszta zaczeła sie kruszyć i ciemnieć :((((((
zapakowane do jednego transporterka uszatki siedziały na moich kolanach i obsikiwały sobie podłoże …każdy kto usiadł obok mnie w busie szybko sie zmywał …taki był aromacik
neska ustawiła kapiego na wylocie i sama zajeła najlepsze miejsce …jechała sobie rozciągnięta a kapi siedział potulnie przy krateczce …neska w jego towarzystwie była wyrażnie mniej przestraszona :D
u weci jak wyjełam kapiego to było mi tak wstyd cały był obsikany ..śmierdzący …okazało sie, że problemy z pazurkami spowodowane są tym, że sika pod siebie …siedzi we własnym moczu, robia mu sie ranki dokoła pazurków ..oddechowo natomiast wszystko było w porządku :-) dziś już
mały ma całą klatke obłożona gazetami tyle, ze teraz to juz wogule nie korzysta z kuwety :(((
wracając do neseczki …po badaniu,
około 9 dostała zastrzyk i zaczeła usypiac, drętwieć …głaskałam ją i czułam jak sie pokłada :(((
poszłam na spacerek do tesco ..kupiłam nową porcelanową miseczke tak jak przy kapinym zabiegu …a potem
czekałam w poczekalni gdzie siedziało pare osób jedna dziewczyna miała szczura …wchodził jej za dekolt i łaził po biuście …nie była nawet taki straszny ten szczur chociaż mnie w jakiś sposób przerażają ogony szczurze ..opiekunka opowiadała mi, że ma w domu trzy koty i pare szczurów najmłodszy mruczek siedział w transporterku …nie wiem jak ona godzi pod jednym dachem zwierzęta, które w swojej naturze mają zakodowaną wrogość. :~

sterylka jest dłuższym zabiegiem niż kastracja odebrałam małą około 10.20 …mała wyglądała tak słodziutko ..ona jest bardzo silna i o wiele zdrowsza niż kapucha …nawet po bobkach to widać
od razu mi sie oberwało za obtłuszczoną neseczke, ..ja nie czuje sie winna bo mała u mnie schudła conajmniej 0.15 kg …od ostatniej wizyty jakies 0.10 kg …teraz jest jej niecałe 1.80 kg
wecia powiedziała mi, że neseczka miała bardzo duże jajniki i miałaby duży miot …byłaby
dobrym kandydatem na mamusie ..żadnych zmian hormonalnych nie było …
wracaliśmy taksówką …
to był jeden z najdrożyszch dni w moim życiu :P :(((
wieczorem nesia była już całkiem normalna ..żwawa ..odzyskała błysk w oku :D
teraz już zaczyna kopać, powraca do swoich misji życiowych ..bobków jeszcze nie widziałam mineły 24 godziny i zaczynam sie troszke martwić ale jestem dobrej myśli bo mała wygląda normalnie …
potworki przez 2 tygodnie mają zakaz kontaktu …a potem może w końcu wielka miłość
i suchy pachnący pokoik :D

zaczął sie kolejny tydzień …

jak minął poprzedni ? nieżle ;-)
kapi sie wyhasał na działeczce …
uchyliłam tylko krateczke w transporterku a mały jak oparzony wyskoczył …natura go wezwała ..zaczał
kicac szalec chowac ..dorwal sie do trawki, mlecza ..potem zmeczony leżal pod stołem w nogach jakiejs cioci ..

przykro mi, że neseczka nie mogła z nami pojechać
:((( ale nie jest jeszcze szczepiona i nie mam zagródki…mam nadzieje, że mała załapie sie na wycieczke jeszcze w tym roku ;-)
jak biore kapiego na działke to zawsze mam jakiś niepokój w sercu …w głowie czarne scenariusze ale wiem, że pozbawiajac go tego wyrządziłabym mu krzywde …on jest tam taki szczęśliwy :D
neseczka uznała moją wyższość…już przede mną nie zwiewa no przynajmniej nie tak szybko jak kiedyś i „łasi się”, żeby ją głaskać ..dziś pierwszy raz wziałam ją na rece ..tak jak kapiego tutaj me.jpg
..
a co u mnie …??
tłumacze książki i ludzie za mną żygają
…w piątek jak jechałam do dziadka jakiś pijaczek siedzący za mną miał cofke …ale miałam mine jak usłyszałam i poczułam co robi ..potem szybkie obmacywanko czy przypadkiem nie oberwałam no ale miałam dużo szczęścia …:-)
zła jestem bo jakaś grupa osób, co to niby ma problemy zdrowotne upodobała sobie obżygiwać jedyny autobus którym można odemnie dojechac do centrum i juz kolejny raz jechałam w takiej śmierdzacej atmosferze ..no przy 30 stopniowym upale w nagrzanym busie to może działać jak reakcja łańcuchowa …:~ tego samego dnia złapała mnie ulewa ..biegłam od busa do leclerka po zielonke dla moich potworów kiedy deszcz padał najintensywniej…ale czasem fajnie jest zmoknąć ..:P niech kapi i neska wiedzą jak sie paniusia dla nich poświęca ..bazylia, cykoria, natka pietruszki, marchewki, koperek, liscie żodkiewek (odratowane z odpadów ) …a uszy im sie trzęsły jak pałaszowały …

dzisiaj byliśmy z kapim na testach alergicznych i i okazało sie, że kapi ma alergie na sianko, mlecz, grzebienice pospolitą,
zioła…szczaw, komose, babke lancetowatą, pokrzywe, chmiel zwyczajny, szkleniczek I,
kwiaty…mlecz, koniczyne..
dr zażartowała sobie, że moge siać własne sianko kupić pole etc.

na razie bedzie dostawał sianko zoabczymy po konsultacji z naszą wecią

na przeciwko kliniki na powstańców śląskich jest bazarek a na nim tuż przy płocie „wątpliwy hodowca” handluje zwierzątkami ..wśród nich na ziemi w małej klateczce leżal biały dorosły króliczek ..przechodziłyśmy z monia obok i od razu rzucił mi sie w oczy brak poidełka przy klatce ..zapytałam a gdzie króliczek ma picie ?? (dla tych co nie opuszczali dzis domku ..było ponad 30 stopni ciepła) facet sie przestarszył chyba troszke i zapytał czy jesteśmy z toz-u …monia zaczeła
żartować że powinnam wlepić mandat …
reszta gapiów szybko sie zmyła …
po czym rozpoczeła sie rozmowa o częstotliwości pojenia królików …nawet przy mnie facet łaskawie zdjał poidełko od innego zwierżatka i dał usztakowi pochlipać jakieś 30 sekund, trzymając je w dłoni gdyż nie było przy klatce mocowań na sprzęcik :((( biały nosek wodził za uciekającym piciem …a hodowca próbował mi wmówić, że od dużej ilosci picia królikom wątroba sie niszczy …rozmowa nigdzie nie prowadziła to odeszłyśmy padło pare moich „chyba pan żartuje”…. ale ja tam jeszcze wróce !!!

Coś jest nie tak z kapinymi pazurkami ..zauważyłam to podczas obcinania ..dwa, najmniejsze pazurki przy tylnich łapkach zrobiły sie bardzo ostre (mają kształt szponów) są też troszke ciemniejsze …poza tym kapuś szaleje na całego ..wczoraj zasnęłam jak biegał … a mały wgramolił sie na moją poduszke i na nią nalał …miałam przymusową zmiane pościeli (mama na urlopie i sama musze prać :(((żartuś plastuś wiem jak działa pralka :P)
usztaki ciągle znaczą swoje terytoria, coraz bardziej mnie to irytuje latam z octem i ręcznikiem, żeby zabić zapach moczu…
neseczka jest na delikatnej dietce ..po ogromnych ilosciach mieszanek jakie dostawała już teraz zajada sam alexik …mała musi zrzucic 0.4 kg
efekty widać rzuca sie na zielonke, którą wcześciej łaskawie skubała ale miny przy tym robi jak małe dziecko, któremu sie wciska brukselke i widać że mu staje ona w gardle ale je bo nie ma wyjścia …neseczka nie ma wyjścia jak nie schudnie chociaż troszeczke to po zabiegu będzie miała wielki szew :(((

no to tyle o królisiach ..
troszke sie przełamuje z tym pisaniem o sobie …..

Byłam dzisiaj na kiepskim filmie („Dog Soldiers”) to był pokaz przedpremierowy …teraz wydaje mi sie, że trafiłam tam po to żeby ostrzec innych …gatunek horror (z typowym angielskim humorem )
..niektóre sceny były bardzo płytkie …niektóre tragicznie śmieszne np. dowódca oddziału po starciu z wilkołakiem zostaje poważnie ranny…jelita ma na wierzchu..inny żołnierz chce mu pomóc; zakrywa oberwaną skóre i próbuje wsadzić do środka jamy brzusznej wnętrzności
fuj :(((( większą cześci filmu spędziłam z opuszczoną głową …zdecydowanie nie lubie horrorów !!!!

weekend minął ..i jak w każdy miałam mniej czasu dla króliczków …;~
kapiego futerko już ma sie lepiej wyłysiałe boczki obrastają …mały ostatnio bardzo sie rozhasał..skacze popisuje sie i jest wiecznie głodny …jak sie ociągam z suszeniem zielonki to mnie gryzie (głownie w tyłek ) ..za to neska zaczeła mnie traktować jak mebelek ..wczoraj w nocy jak przysypiałam i czekałam aż sie mała wybiega ..wskakiwała na mnie i chciała mi bluze przekopać ..ona jest bardzo pomysłowa i kontaktowa. Spodobała sie mojej siostrze Ani, która przyjechała do nas na weekend …tylko dwa razy została pogryziona. To już druga Ania co oberwała od neseczki ..pierwsza była truskaffka trzy tygodnie temu …wtedy to dopiero było mi głupio ..poza gryzieniem, warczenie, fukanie i atakowanie…

jak sie rozkręce to zaczne pisać o sobie na razie jakoś nie moge sie przełamać …:P

miało być o króliczkach …ale dzisiaj jestem taka zła, ze musze to z siebie wyrzucić …ktoś mnie wczoraj jak ściągałam kursy html poczęstował wiruskiem …jak go dorwe to oberwie. staciłam sporo adresów e-mail i tone korespondencji co do której miałam sentyment i czasem ją sobie czytałam ..nie mówie już o archiwum gg ..eh teraz wszystko zapisuje na dysku D będe sie w tym pilnować ;-)
kapi ma łyse boczki, dwa dni temu podczas czesania za dużo z niego
wyszło ..
kapnełam sie dopiero jak go odstawiłam do pokoju …a
czesałam bardzo delikatnie. jeden z domowników zareagował ostro na kapiny widoczek „niedobrze sie robi” lepiej to niż mały miałby być
apetyczny, gdyż ten sam domownik nazywa go klopsem.
Neska przeżywa drugą ruje …kapiego chce przez kraty pogryżć. Codziennie widze w niej więcej słodyczy…ona ma charakterek i potrafi funkąć, podgryżć, drapnąć ale jak tak siedzi w klateczce spokojniutka to wygląda tak niewinnie.
O kapi w prezencie nalał na podłoge dzięki mały właśnie miałam kończyć ..papa

Na wstępie witam wszystkich.
Ostatnio zastanawiałam sie nad odciśnięciem swojego śladu w sieci …decyzja zapadła jakieś 50 minut temu kiedy to wysłałam magicznego smska i zdobyłam swój włsny adres.
o czym chciałabym pisać?? o przygodach moich stworków i troszke o sobie …:-)
na stronie głównej są fotki moich króliczków ta jaśniejsza to neseczka adoptowana jakieś 5 tygodni temu roczna samiczka, a ten puchaty lew to mój kapi ..jest ze mną od maluszka i ma już ponad dwa latka …króliczki na razie żyją oddzielnie ale z czasem je ze sobą zaprzyjażnie ..o czym na pewno sie dowiecie ..trzymajcie kciuki ..buziaki /kasia


  • RSS